To pierwszy wpis z całej serii, którą chcę poświęcić bezpieczeństwu finansowemu i realnym zagrożeniom związanym z nieuczciwymi inwestycjami. Powstał nie z teorii ani z internetowych analiz, lecz z praktyki – z rozmów i reprezentacji osób, które padły ofiarą pozornie atrakcyjnych ofert inwestycyjnych.

W mojej codziennej pracy spotykamy ludzi, którzy zaufali reklamom, „doradcom” i obietnicom ponadnormatywnych zysków. Często były to oszczędności odkładane przez wiele lat – środki przeznaczone na bezpieczeństwo rodziny, emeryturę czy przyszłość dzieci. Wspólnym mianownikiem tych historii jest nie tylko strata pieniędzy, ale także poczucie wstydu, bezsilności i żalu, że „wystarczyło chwilę się zatrzymać”.

Ten wpis jest bezpośrednio związany z jednym z obszarów działalności kancelarii, jakim jest Pomoc pokrzywdzonych w sprawach karnych. Widzimy, jak działają mechanizmy oszustw – od pierwszej reklamy, przez manipulację, aż po moment, w którym kontakt nagle się urywa, a pieniądze znikają.

Dlatego chcę dzielić się wiedzą i doświadczeniem. Bez straszenia, za to z naciskiem na świadomość i zdrowy rozsądek. Jeśli dzięki temu choć jedna osoba uniknie błędu, który kosztował innych dorobek życia, ten cykl spełni swoje zadanie.

Do brzegu:

Internet to dziś ogromne targowisko obietnic. Wystarczy kilka minut scrollowania mediów społecznościowych, by natknąć się na reklamy „inwestycji życia”, które rzekomo pozwalają w kilka tygodni odmienić swój los. Filmiki z udziałem znanych osób (często wygenerowane przez AI), logotypy renomowanych firm, ujęcia luksusowych hoteli, drogich samochodów i palm w Dubaju. Przekaz jest prosty: zainwestuj niewiele, zyskaj bardzo dużo – najlepiej bez ryzyka.

Problem w tym, że to niemal zawsze fikcja.

Złote inwestycje nie istnieją

Nie istnieją legalne, powszechnie dostępne inwestycje, które pozwalają natychmiastowo i bez ryzyka stać się bogatym. Historie o „złotym strzale”, o kimś, kto w krótkim czasie pomnożył kapitał kilkadziesiąt razy, to wyjątki – nagłaśniane właśnie dlatego, że są rzadkie.

O tych drugich, o których się nie mówi, jest znacznie więcej. Na jednego „szczęściarza” przypadają setki tysięcy osób, które straciły oszczędności, a nierzadko popadły w długi. I choć w wieku 20 lat utrata pieniędzy boli, ale daje jeszcze czas na odbicie się od dna, to w wieku 50 lat – gdy tracisz to, na co pracowałeś całe życie – szanse na odbudowę są dramatycznie mniejsze.

Reklama kontra rzeczywistość

Dla porównania: obecnie średnie oprocentowanie depozytów bankowych w Polsce to zwykle kilka procent rocznie(często 3–6% brutto, zależnie od warunków i promocji). To niewiele, ale banki oferują je w zamian za bardzo niskie ryzyko i ścisły nadzór instytucji państwowych.

Tymczasem reklamy „superinwestycji” obiecują:

  • 10%, 20%, a nawet 30% miesięcznie,
  • gwarantowane zyski,
  • brak ryzyka.

Ekonomia jest tu bezlitosna: im wyższy potencjalny zysk, tym wyższe ryzyko. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to nie odkrył tajemnicy rynku – tylko próbuje cię zmanipulować.

Oszuści to świetni sprzedawcy

Warto pamiętać, że osoby stojące za takimi ofertami często mają bardzo wysokie umiejętności sprzedażowe i manipulacyjne. Wiedzą, jak grać na emocjach: strachu przed utratą okazji, marzeniach o lepszym życiu, presji czasu. Często nie kłamią wprost – raczej sprytnie omijają niewygodne fakty.

Czerwone flagi, których nie wolno ignorować

Zachowaj szczególną ostrożność, jeśli słyszysz hasła:

  • „to interes życia”,
  • „taka okazja już się nie powtórzy”,
  • „działamy tylko dziś / tylko dla wybranych”,
  • „zyski bez ryzyka”.

Niepokój powinno wzbudzić również to, że:

  • reklama opiera się głównie na luksusowym stylu życia (auta, hotele, egzotyczne plaże),
  • kontakt odbywa się wyłącznie przez WhatsApp lub Telegram,
  • nie ma jasnych dokumentów, regulaminów, adresu siedziby,
  • ktoś naciska, by decyzję podjąć natychmiast.

Sprawdź, zanim zaufasz

Jeżeli planujesz zainwestować pieniądze, które odkładałeś przez lata, nie ryzykuj ich po pięciominutowej rozmowie telefonicznej. Poświęć kilka dni – a nawet tygodni – na weryfikację.

Jeśli nie masz czasu lub wiedzy:

  • idź do prawnika,
  • przeznacz niewielką część planowanej kwoty na profesjonalne sprawdzenie podmiotu.

Warto ustalić:

  • czy firma powinna i czy faktycznie posiada licencję Komisja Nadzoru Finansowego,
  • gdzie jest zarejestrowana spółka,
  • czy ma historię działalności,
  • czy posiada realny majątek i odpowiedzialność prawną.

Firmy inwestycyjne, pośrednicy finansowi i doradcy muszą działać na podstawie odpowiednich zezwoleń. Brak nadzoru oznacza, że w razie problemów zostajesz sam – bez ochrony i bez realnych możliwości odzyskania pieniędzy.

Zdrowy rozsądek to najlepsza strategia

Inwestowanie to proces, nie loteria. Wymaga czasu, wiedzy i cierpliwości. Każda obietnica szybkiego, łatwego i gwarantowanego bogactwa powinna zapalić w głowie czerwoną lampkę.

Jeśli coś brzmi zbyt pięknie, by było prawdziwe – bardzo możliwe, że takie właśnie jest. Lepiej stracić „okazję życia”, niż stracić oszczędności życia.

Zostaw komentarz

Scroll to top